piątek, 26 kwietnia 2013

7.

Wczoraj przeholowałam. Naprawdę. Zjadłam dużo. Za dużo. Miałam w domu kopytka. I je zjadłam. A potem byłam na siebie tak wkurwiona, że nie wiedziałam, co robię. I ani się obejrzałam siedziałam w pokoju z waflami ryżowymi smarowanymi pastą sezamową i dżemem truskawkowym. Skąd to połączenie? Wszytko co słodkie i do smarowania co było w domu. Naprawdę zawaliłam. Na szczeście koleżanka chciała wyjść na rowery - 25km. + pełno pod górkę. Ale i tak wieczorem 60,5. Rano równo 60. A dzisiaj głodówka. Ponieważ mam zamiar na dużo ruchu, to wypiłam kubek napoju owsianego - ok.120 kcal.

Nareszcie się zebrałam i zrobiłam mój zeszycik <3 Podrukowałam pełno thinspiracji i będę się na nie gapić aż do skutku. Chociaż najlepszy przykład to moja sąsiadka - z 60 do 47. Niby mówi że jadła prawie normalnie i dużo ćwiczyła. Nie wierzę w to. Na 100% Ana miała w tym swój udział.

Przesiadłam się już na rowerek. Jeżdżę do i ze szkoły. A zaraz wpada koleżanka i idziemy na dłuuugi spacerek. Myślę, czy komuś o tym ni powiedzieć, aby mieć wsparcie nie tylko w Was, ale i tu, w realu. Chociaż nie. Ci ludzie mnie nie zrozumieją. Nie mogę zdradzić mojej tajemnicy..

1 komentarz:

  1. Ja bym nie mówiła nikomu, sama też się nie zdradziłam. Zaraz by było, że tak nie można, muszę jeść itd. Po co to ? ;)
    Trzymaj się chudo <3

    OdpowiedzUsuń