Nie było mnie kilka dni (chociaż pewna nie jestem - całkowicie straciłam rachubę czasu!). W każdym razie mam małe problemy. Chyba przeholowałam z jedzeniem->wymiotowaniem. Naprawdę nie mogłam już zjeść niczego (nawet gdy miałam pusty żołądek), żeby jedzenie nie podchodziło mi do gardła. Poza tym samo gardło strasznie mnie bolało. Waga w prawdzie trochę spadała, ale to już dawno i nieprawda. Tak zaczęłam "udowadniać" mamie, że jem, że rzeczywiście jadłam. I ktoś mi może powie, po cholerę kupiłam to masło migdałowe? Albo wafle ryżowe? W każdym razie źle się czułam, więc w poniedziałek i wtorek nie poszłam do szkoły. I jadłam. Przez 2 dni siedziałam i wpieprzałam, co popadło. No i oczywiście się nie ruszałam, a jak, przecież "chora". No a dzisiaj wieczorem piękny finał wszystkiego. Wypiłam kakao! Ale tak zachciało mi się wymiotować, że wybiegłam z salonu (oglądaliśmy całą rodziną mecz Borussia vs. Real) prosto do łazienki i po jakimś czasie przyszła mama. Ale skoro przez ostatnich kilka dni ciagle skarżyłam się na ból brzucha, to stwierdziła, że dobrze, że wymiotuję i że w czwartek (jutro jest 1.05 - wolne) pójdziemy do lekarza.
Szczerze? Mam naprawdę wrażenie, że chciałam, żeby mnie wreszcie zauważyła. Żeby wreszcie zobaczyła, że po każdym posiłku klęczę nad kiblem. Mimo wielu problemów, choroby taty itp, żebym choć przez chwilę była najważniejsza. Stąd chyba tak naprawdę moja Pro Ana. Ale że średnio mi to wychodziło, to trzeba było przegiąć w drugą stronę, czyli o ciągłe żarcie.
Myślałam już o rozstaniu się z Aną. W niedzielę starałam się jeść normalnie, zdrowo, ruszać się, ale bransoletki nie zdjęłam. A Ana nie dała o sobie zapomnieć. Wtedy pojawiły się problemy, bo powstrzymywałam wymioty.
Ale wiecie co? Stwierdziłam, że nie chcę Was opuszczać. Chcę być taka, jak Wy. Osiągnąć to, co się Wam udało. Proszę, bądźcie ze mną, zwłaszcza w ciągu najbliższych kilku dni.
I trzymajcie się Chudo! <3
Ehhh napady na jedzenie są najgorsze, nienawidzę tego i siebie kiedy to robię. Też staram się dojść do 'perfekcji". Chciałabym uzyskać nad sobą kontrole i świadomie powiedzieć nie, ni jestem głodna, nie dziękuję. Za chwilę mam mieć obiad, a na obiad mam kotleta schabowego (TO JEST WIĘCEJ NIŻ 450KCAL!!!!!!)i jestem przerażona... cały czas myślę co zrobić żeby go nie zjeść, jak oszukać rodziców. Nie mam siły już wymiotować. Trzymaj się ciepło, będę do ciebie zaglądać i powodzenia !
OdpowiedzUsuń