sobota, 20 kwietnia 2013

1.

No niestety, wczoraj nie dałam już rady nic napisać, bo spróbowałam poćwiczyć z Mel B - jak na pierwszy raz było chyba nie najgorzej. Robiłam nogi - moją największą zmorę. Hmm.. wytrzymałam do końca, to już coś :)

Już dzisiaj czeka mnie pierwsze wyzwanie - osiemnastka mojego sąsiada. Na szczęście idę razem z mamą, więc nic nie będę pić. A poza tym ona już jakiś czas temu stwierdziła, że jestem za gruba i mam się ograniczać z jedzeniem. Dlatego wyjdziemy jeszcze przed tortem. Powód mamy dobry - chorego tatę w domu. Chyba jedyny możliwy plus w całej tej sytuacji. Nie będę jadła mięsa i innych tłustych rzeczy (mój wujek, który schudł ponad 10 kilo, a nie był jakiś super gruby, rozpisał mi dietę wegańską, to mama chcąc, nie chcąc musiała to zaakceptować :P), tylko trochę sałatki, owoców. Ale mam nadzieję, że i tak większość wyląduje w łazience.

Jestem na siebie strasznie wkurzona! Miałam dzisiaj nic nie jeść (albo jak najmniej), żeby ten wieczór mi wszystkiego nie popsuł, a tu? Rano wielki kubek (taki ok. 350ml) z otrębami owsianymi, potem "by zachować pozory" pojadłam z mamą sałatkę z pomidorów, sałaty i ogórka, a na koniec? Kiść ciemnych winogron! W sumie wyjdzie pewnie ponad 250kcal. Próbowałam potem trochę tego z siebie wyrzucić, ale bez skutku - jeżeli zjem coś na pusty żołądek, strasznie ciężko mi to potem zwrócić. Za chwilę ruszam z piesem na spacer, szybki marsz, ok. 45-60 minut. Coś to może pomoże :)

Ogólnie kocham obecną technikę! Pobrałam sobie na telefon krokomierz, który (o dziwo!) działa naprawdę poprawnie - nosiłam go razem z prawdziwym i ich wyniki były niemalże takie same, a jednak ten chyba trochę mniej rzuca się w oczy ;) Staram się więc wyrabiać te 10tys. - tyle wynosi niby próg do stylu życia "active". Hmm.. zobaczymy, zobaczymy. Jak na razie przez cały ostatni tydzień udawało mi się :)

Mam do Was pytanko, jakie ćwiczenia byście najbardziej polecały, żeby pozbyć się tych wstrętnych ud, ale nie rozbudować za bardzo mięśni? Bo powiem, że szczerze nienawidzę takich wielkich mułów <ugh!>

Waga rano: 60kg. (Boże, jakim cudem ważę AŻ tyle?! -.-) - cel I jest.

1 komentarz:

  1. z tymi przysiadami to dobry pomysł;) myślę że najlepsze na pozbycie się tłuszczyku jest jednak bieganie. Nie zjadłaś dzisiaj dużo , 250 kcal to prawie nic. Trzymam kciuki żeby na 18 Cię nie kusiło

    OdpowiedzUsuń